Minęło juz 7 miesięcy jak tutaj jestem – czas tak szybko ucieka... , szczególnie teraz, gdy pracuje cały czas na drugie zmiany , dzień wydaje się dużo krótszy, szczególnie wtedy gdy wstaje ok południa ;-))
Jak już kiedyś wspominałem , mam szczęście do ludzi, których spotykam, i oprócz plusów finansowych , spokoju (spokojnego trybu życia ) , możliwości realizacji marzeń, spotykanie , poznawanie tych ze ludzi, jest czym niesamowitym , czymś co daje mi dużego pozytywnego kopa, by być nadal tutaj.
Będąc w Polsce, jedyna forma poznawania nowych ludzi , z różnych zakątków kraju byl internet. Byla to najprostsza , najtańsza i najskuteczniejsza metoda , na jaka moglem sobie pozwolić.
Internet jest nadal w użyciu , lecz w mniejszym stopniu, ponieważ teraz, poznaje mnóstwo ludzi, on live (tu błysnąłem swoim angielskim hehe ) . Polacy , Anglicy, Czesi, Słowacy, Litwini, Cyganie czescy i słowaccy. Mimo początkowych barier językowych z wszystkimi tymi ludźmi mam możliwość rozmawiania i pracowania , żartowania , odkrywania, ze mimo różnic kulturowych , językowych tak, na prawdę jesteśmy podobni. Mam możliwość doświadczania tego...
Stereotypy , o cyganach - choć podobno poprawnie powinno sie mówić, Romach-, podobno, gdyż kiedyś zapytałem jednego, z poznanych tu cyganów czeskich, o to jak o nim mówić Rom , czy Cygan, ten spojrzał na mnie ze zdziwieniem i zapytał po polsku lecz z zabawnie brzmiącym zabarwieniem czeskim „A co to jest Rom? Piotrek, Ja nie wiem co Ty do mnie gadasz , Ja jestem Cygan , nie żaden Rom” Tak wiec stereotypy, ze to złodzieje, którzy patrzą żeby coś przykombinowac i trzymają sie daleko od pracy, w tym przypadku nie maja miejsca. Normalnie pracują tak ja i wielu innych , maja swoje rodziny, płacą rachunki, żyją... Do pracy dojeżdżam ok 40 min. Razem ze mną jeżdżą Polacy i jeździ tez wspomniany wcześniej Cygan, jest On człowiekiem z dużym poczuciem humoru, wiec często w samochodzie jest bardzo, ale to bardzo wesoło (oddać klimatu tych podróży ,ani opisać tego nie potrafię). Inna sprawa, ze słuchając jego opowieści o zwyczajach , kulturze, sposobie życia ,tradycji , wierze w Boga , czarach , wróżbach i jeszcze wielu innych rzeczach – mam wrażenie jakbym oglądał Discovery , tyle, ze tym razem jestem po tej ciekawszej stronie, gdzie oprócz słuchania , mogę o wszystko zapytać.
Celowo wspomniałem tylko o plusach mojego wyjazdu i pobytu tutaj , minusy są również, i sa one bardzo oczywiste , lecz sa one tylko dla mnie i pisał o nich nie będę. Uważam, ze bez względu na to gdzie jesteśmy i co robimy należy patrzeć optymistycznie, na życie, na to co sie robi , znaleźć jakieś plusy, które będą motywowały i nakręcały, do dalszej pracy, tak by ta praca sprawiała radość .
Jest , sobota , noc, goraczka ( 36,6 to tez goraczka, tyle ze
w normie )
W takim razie nie pozostaje nic innego jak zaprosic was na
"Goraczke sobotniej nocy " ;-)
W bólach przyjechałem do polski na święta i w bólach z niej wróciłem ( i to dosłownie ) . Bol oczywiście doskwierał dolnej części mego ciała z reguły odpowiedzialnej za siedzenie ( choć nie tylko ) . 3 dni jazdy samochodem, do Polski i 2 do Anglii , to jak twierdza osoby, które przemierzały ta trasę przynajmniej kilka razy, jest to swoisty rekord. Tak przy okazji – nasi drogowcy naprawdę robią dobra robotę , gdyż przy porównywalnej zimie w całej europie , tylko u nas drogi nadawały się do jazdy .
Święta, sylwester szybko minęły , spotkania z rodzina, z osobami, które w moim sercu maja abonament, na dożywotnie zasiedlenie , cieple słowa przyjaciół z bloga pozostawiły niezapomniane wspomnienia i naładowały mnie silą, by nadal podążać ,ta cały czas nowa dla mnie droga, w którą pól roku temu sie wybrałem.
Mam szczęście do ludzi , których spotykam na swojej drodze, hmmm...? Możliwe, gdyż zarówno domownicy, tu w Anglii (młodzi Polacy ) przyjęli mnie ciepło , szczególnie na początku bardzo dużo mi pomogli , później w pierwszej mojej pracy na recyklingu spotkałem kolejne wartościowe osoby , na które , mimo iż już tam nie pracuje , wiem ze w razie potrzeby mogę na nie liczyć. Tak samo jest tu gdzie teraz pracuje - w fabryce żywności - tu również sa Polacy, młode osoby, sa supervisorami, a mimo to sa ludźmi , dla ludzi i nie spotkałem się z jakimś zachowaniem, które mówiłoby „ Ja jestem Polak , jestem na stanowisku ...” Oczywiście, nie wszytko wygląda tak słodko, gdyż sa tez Polacy , do których pasuje powiedzenie „Polak , który ci nie zaszkodził , już ci pomógł” ale ci na szczęście omijają mnie mniejszym lub większym lukiem – oby jak najdłużej ;-)
I jeszcze jedno, tak na koniec .Tak wygląda Darlington w bieli i jest to podobno widok niewidziany tutaj wcześniej ho ho ho albo jeszcze dłużej ;-)
Marzeń o które warto walczyć.
Radości, którymi warto się dzielić,
przyjaciół z którymi warto być
i nadziei bez której nie da się żyć.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2010
oby nie był gorszy od minionego
ale decydowanie lepszy
w sprawach finansowych i zawodowych
Życzy Piotrek
Nie wiem co napisać , od czego zacząć..., czas tak bardzo szybko ucieka …,
głupio mi że dopuściłem do tak wielkich zaległości mojej obecności u was...,
a mimo to ,Wy nadal tu ze mną jesteście – dziękuję :-)
Teraz na święta jestem w Polsce, jeszcze kilka dni ( tak szybko uciekają )
i zaraz po nowym roku wracam do Darlington.
Jako postanowienie noworoczne postaram się poprawić i po moim powrocie
postaram się zwiększyć częstotliwość z jaka będę odwiedzał wasze blogi,
oraz swój własny tez ( tym bardziej będzie to łatwe że rzadziej się już nie da )
Raz jeszcze dziękuje za wszystkie życzenia , za pamięć , za to , że jesteście.
Pozdrawiam Piotrek ;-)
Dowiedziałem się, w pracy ze jeśli ktoś chce dostać urlop na święta, to powinien sie pospieszyć, gdyż liczba miejsc jest mocno ograniczona. Gdy tylko sie o tym dowiedziałem, czym prędzej pobiegłem do agencji po wniosek, by po jego wypełnieniu położyć go na biurko Vaizora, by ten w przypływie dobrego humoru, raczył go podpisać. Dodam, ze wniosek złożyłem w poniedziałek rano, a wspomniany Vaizor pracował na nockę. Następnego dnia Ja i jeszcze dwóch kolegów, którzy podobnie jak ja złożyli swoje wnioski, pierwsze swoje kroki skierowaliśmy do biura gdzie wisi kalendarz z zaznaczonymi szczęśliwcami , którzy urlop dostali. Patrze Władek wpisany jest, tuz obok Krzysiek i na tym koniec !!!!!!
Mnie nie bylo, w jednej chwili dobry nastrój odleciał gdzieś bardzo daleko i tak pozostało do końca dnia. We wtorek ta porażkę już trochę przetrawiłem i zacząłem sie z nią powoli godzić. W środę rano wybuchła bomba – ktoś w jadalni rzekomo przeczytał oficjalne pismo firmy, które informowało, ze w okresie świąt zakład będzie zamknięty. Po takiej informacji starałem sie nie popaść w jakiś przesadny entuzjazm, i delikatnie studziłem swoja głowę. Prawda jest jednak taka, ze ja slaby charakter mam i po woli ulegałem fantazji jak to będzie w święta z rodzina a nie w samotności. Po ok. dwóch godzinach pracy, poprosiłem kolegę, który szedł po coś do biura , by przeczytał to pismo i ta niepotwierdzona jeszcze plotkę potwierdził. Piec minut później podszedł do mnie i powiedział mi- tak, owszem pismo wisi, jest napisane po angielsku, i pisze tam ze limit wolnych miejsc urlopowych w okresie świątecznym jest wyczerpany. W jednej chwili czar prysł dobry humor ponownie diabli wzięli a razem z nim fantazje o rodzinnych świętach. W środę, by ostatecznie rozwiać wszelkie nadzieje zadzwoniłem do agencji czy przypadkiem gdzieś moje podanie jednak sie nie zaplątało, i zgodnie z przewidywaniami odpowiedz brzmiała – przykro mi panie Piotrze..., mnie tez było przykro...
W piątek po pracy pomaszerowałem do agencji po nowy wniosek do wypełnienia by zaklepać sobie inny termin na urlop. Wniosek oczywiście dostałem i już miałem wychodzić , gdy zaczepiła mnie Beata, pracownica agencji. Panie Piotrze – powiedziała – mam do pana jedna sprawę, - słucham powiedziałem, a w duchu pomyślałem sobie, jeszcze mi powiedz ze z praca jest cos nie tak...
Panie Piotrze, sprawdzałam dzisiaj dokumenty i okazało sie ze pana wniosek o urlop gdzieś sie zaplątał i dziś go znalazłam – jest podpisany i jedzie pan na święta!! Co pani mówi ...?? Zapytałem z niedowierzaniem , poważnie , to nie jest żart...? Nie nie żartuje, naprawdę, wniosek jest podpisany. O Boziu-pomyślałem- to nie możliwe, ale numer..., jadę , jednak jadę haha ;-) !!!!!!!!!!!!!
Ogromnie szczęśliwy wręcz wniebowzięty wybiegłem z agencji i nawet nie wiem kiedy znalazłem sie w domu – oczywiście bardzo ucha chany ;-))
I tak tu sobie żyję , raz jest dobrze , a za chwile w druga stronę – ale twardym trzeba być nie mietkim ;-))
Nawet nie wiecie ,jak bardzo wiele radosci sprawia mi to, ze o mnie pamietacie i caly czas ktos jeszcze do mnie zaglada ;)) Za to wszysko dla wszystkich razem i kazdej z osobna wielka buzkaaaa i ogormny cmoook :-)))) !!!!!!!!!
U mnie dni uciekaja bardzo szybko , ciagle cos sie dzieje, tak wiec na nude nie mam czasu . Co wiecej od jutra ( i to nie jest zart ) ide do szkoly !!!! Tak zapisalem sie, gdyz stwierdzilem , ze na nauke nigdy nie jest za pozno i bedze sie pilnie uczyl jezyka ( anglielskiego ma sie rozumiec ). Najciekawsze w tym wszystkim jest to, ze wyklady prowadzone bedza w jezyku tubylcow, bez zadnych lektorow tlumaczacych o co kaman, i nie wiem ile z tego do mnie dotrze ;-) Ale obiecuje jedno ze na lekcjach bede uwazal, dziewczyn nie bede ciagna za warkocze - tym badziej ze ich niemaja hehe, na wagary tez nie bede chodzil ( no moze z raz , tak coby przypomniec sobie jak to jest hehe ) Fajnie mi sie dzis udalo gdyz tu w bibliotece maja jakies kursy komputerowe i dorwalem kompa na ktorego nie musialem sie logowac wiec mam troche wiecej czasu i dlatego tez pisze ta notke ;-)) Fakt , ze rozgladam sie troche czy nikt nie idzie zeby mnie przegonic , ale na razie jest spokjnie ;)))
Ok . teraz bede konczyl , gdyz zaraz bede musial zbierac sie do pracy w tym tygodniu mam drugie zmiany , wiec raz jeszcze wielkie buziaki dla wszyskich ;-))))
Pozdrawiam Piotrek
Witajcie hej hej , to ja z za morza do was macham lapka :), z takiej wyspy zwanej Anglia :)) mam tylko 5 minut by cos do was skrobnac i goraco was wszystkich usciskac :) U mnie ok . jakotako - tak po japonsku sobie radze hehe , a mialo byc po angielsku podobno ;-) Dziekii i wiela buzka dla wszystkich i tu nie bede wymienial nikogo bo jak wszyscy to wszyscy . Tzymajcie sie papa :)
Wielkie Dzieki dla wszystkich ktorzy mnie tak mocno wspieraja kazdym slowem , literka, a nawet, a nawet przecinkiem ;-) Mam jeszcze tylko 12 min dostepu do neta , wiec sie streszczam , a w zasadzie juz koncze ( specjalnie po to zapisalem sie do biblioteki hehe i to po Angilesku - chociaz go prawie wcale nie znam hehe ) A co ;)) Jak sie chce to wszystko mozna :)
Gorace pozdrowienia - Trzymajcie sie i usmiechajcie
Teraz, będę się tłumaczył i to tak gęsto jak…, nie wiem co…, nie wiem co bo akurat żadne skojarzenie z czymś gęstym w tle nie przychodzi mi do głowy. Zatem, uwaga, zaczynam:
…………., hmm…, tylko , że nie bardzo wiem co mam napisać, gdyż tłumaczyć się z toczącego się i bardzo szybko umykającego życia nie bardzo jest jak , a tu raczej żegnać by się wypadało. To może od razu przejdę do sedna, co by się za bardzo nie zmotać, w tej mojej „ pisaninie” Wyjeżdżam, moi drodzy – wirtualni przyjaciele, choć raczej słowo przyjaciółki jest bliższe prawdy;-)) W poniedziałek tzn. dziś , efekt waszych zaciśniętych kciuków ( tych które zacisnęłyście kilka miesięcy temu i do dziś nie puszczałyście –prawda …?) doprowadził do tego iż dziś mogę pochwalić się biletem do Anglii ;-) To ciekawe, zaledwie rok temu tylko12 miesięcy , a ja w podobny sposób szykowałem się do wyjazdu , tez tak jak dziś byłem szczęśliwy pełen nadziei i dobrych myśli i tez swoją radością dzieliłem się tu na blogu. Tylko, że tamten wyjazd, był czysto turystyczny, pełen luz i radość w sercu, a ten, który nastąpi za kilaka dni a dokładnie czwartek rano ma w sobie podłoże czysto finansowe. Radość moja jednak jest bardzo porównywalna, gdyż mimo rozstania na czas jakiś z najbliższymi mi osobami, pojawia się też duża dawka nadziei, której ostatnio było jakby coraz mniej. Qrcze, coś mnie właśnie tykło w okolicach serducha ( to nie zawał spokojnie hehe ) Do tej pory byłem spokojny, a tu proszę, wystarczyło na chwilę się zatrzymać, pomyśleć o tym co się zostawia i człowiek ze stali zaczyna się wzruszać… echhh chyba się starzeję ;-))
Nie no dobra, dość tych smutków ;-)
Mieszkał będę przynajmniej na początku w Darlington, jednak niestety nie wiem czy będę tam miał możliwość korzystania z netu a co za tym idzie odwiedzania was na blogach, czy też prowadzenie mojego. Zakładam, że na jakiś czas mogę zamilknąć, lecz jedno obiecuję na pewno, że jeżeli tylko gdzieś dorwę kawałek neta, to na pewno, z radością do was zapukam.
Nie wiem, co jeszcze napisać, chyba tylko do szybkiego sklikania się w necie, i nie dajcie się smutkom, uśmiechajcie się cały czas ;-)))))
Pozdrawiam
Piotrek ;-))
Gdyby zrobić wykres jakąś tabelę, coś w rodzaju sinusoidy mojego życia biorąc pod uwagę tylko ostatnie miesiące mielibyśmy przed oczyma gwałtowne skoki, które to bardzo skutecznie żaglują moim samopoczuciem. Nietakt dawno z mozołem toczyłem swój kamyk pod górę, trochę po omacku nie bardzo widząc szczyt tej góry, a dziś, odnoszę wrażenie, z za mgły wyłania się coś w rodzaju jej szczytu i że jeszcze odrobina wysiłku i ów szczyt osiągnę – a później, kto wie, może będzie z górki…? Może, a jeżeli nawet nie, to zawsze mogę mieć nadzieję, że natknę się na jakąś miłą równię, po której też będzie miło stąpać.;-)
Ostatnio mimo „wakacji od lekcji angielskiego” na nadmiar czasu nie mogłem narzekać, ciągle coś mój czas skutecznie pożerało i to do tego stopnia, że o blogowaniu, komentowaniu itd. mogłem zapomnieć. Przyznaje się jednak całkiem szczerze, że nie mogłem sobie odmówić, podejrzenia waszych komentarzy, które mino mojej nieobecności mieliście ochotę zostawić, a które zawsze wywoływały na mojej twarzy duży uśmiech – dziękuję;-)
W następnych dniach, czasu na odwiedzanie blogów oraz życie internetowe tez mi nie przybędzie, gdyż w sobotę rano wsiadam w autobus i wybieram się do Puław, na komunię mojej chrześnicy, a powrót planuję dopiero w poniedziałek.
Raz jeszcze przepraszam za tak długie moje milczenie i bardzo dziękuję za wasza obecność;-)
Jestem żonaty mam dziecko i jestem szczęśliwym człowiekiem.
Jeżeli chcesz porozmawiać ,zapraszam
na znajomych ............... Tomasz0330.blog.interia.pl